|
Tym więcej chcesz im więcej masz, wymyślasz proch chcesz sięgnąć gwiazd, lecz to nie to, nie to nie tak i ciągle nam czegoś brak do szczęścia, wciąż nam brak, tak zachłannie brak...
Otwórz oczy!
Szczęście to ta chwila co trwa niepewna swojej urody, to zieleń drzew, to dzieci śmiech, słońca zachody i wschody.
Więc nie patrz w dal, bo szczęście jest tuż obok nas - w zwyczajnym dniu w zapachu domu, wśród chmur, w ciszy traw, jest blisko nas, blisko tak! BLISKO TAK!
poniedziałek, 22 stycznia 2007
No dobrze
Zajrzałam w statystyki i widzę, że ciągle tu ktoś zagląda - niektóre osoby niemal codziennie. Zatem zdradzam tajemnicę - od jakiegos czasu istnieje na bloxie jako thalia_mk Stałych czytelników pozdrawiam :)
niedziela, 12 listopada 2006
Politycy!
Od roku Wasze poczynania napawają nas, kobiety coraz większą zgrozą. Wbrew wszelkim obietnicom składanym przed wyborami, zamieniacie nasz kraj w poligon Waszych prywatnych wojenek. Jesteśmy tym oburzone. Mamy dość Waszych pomysłów na Polskę i nasze życie. Jesteście reprezentantami narodu, wybranymi w demokratycznych wyborach. Nie po to Was wybrano, byście się bawili naszym kosztem, ale po to, byście dobrze rządzili tym krajem. Zamiast zajmować się takimi problemami zastępczymi, jak antykoncepcja, aborcja, ewolucja czy wychowanie dzieci, zajmijcie się wreszcie tym, co naprawdę ważne - stabilizacją prawa i gospodarki, dostępem do opieki zdrowotnej, naprawą systemu oświaty, bezpieczeństwem publicznym. Chcecie mieć przyrost naturalny? Stwórzcie polskim rodzinom warunki do życia, a będziecie go mieli. Żadne nakazy czy zakazy nic tu nie pomogą, a tylko pogorszą sytuację. Chcemy żyć zgodnie z naszym, a nie z Waszym sumieniem. Żądamy szacunku dla nas i dla naszych rodzin. Chcemy mieć prawo do normalnego życia, w bezpiecznym i demokratycznym kraju.
poniedziałek, 30 października 2006
Mam pytanko?
Nie chce już mi się tu pisać. Czy mogę te wypociny już wyciapać, czy jeszcze mam tu wisieć?
wtorek, 10 października 2006
Chwile
- Lubię takie szybkie życie – Powiedziałam. - Bez sensu – Odburknął – Znowu jesteś starsza o tydzień. O tydzień bliżej do starości. Nie boję się starości. Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić, że mogę być schorowana czy niedołężna. Ludzi się boję. Internet dał mi wolność i anonimowość. Lubię poczytać co tam u innych, podejrzeć, posłuchać, czasami nawet pogadać. Ale spotkanie, to już inna para kaloszy. Spotkań się boję, bo wiem, że jestem dziwaczką. Jednak czasami zdarzy mi się bardziej lub mniej przypadkowo spotkać kogoś, kto w rzeczywistości jest dokładnie taki jak go sobie wyobrażałam. Czasami pęd życia zorganizuje takie spotkanie na tyle szybko, że nie zdążę przed nim zjeść ze strachu własnego żołądka. I okazuje się, że mogę czasami pobyć sobą nie czując się przy tym niezręcznie. I mogę nawet pomilczeć zupełnie zwyczajnie ciesząc się chwilą. I kiedy tak sobie siedzę przy szklance zimnego piwa, przypomina mi się jak Mały Książe doszedł do wniosku, że ludzie to jedyne żyjące istoty, które zawsze chcą być kimś innym, niż są. I gapiąc się w wielki, okrągły księżyc, cieszę się, że moje ścieżki krzyżują się ze ścieżkami ludzi zwykłych – niezwykłych. I gapiąc się w tę poświatę, myślę sobie, jak to dobrze że są - nawet jeśli daleko. Ale są. I może w takim razie, ja też jestem?
sobota, 23 września 2006
The End - c.d...
No niestety, ja odeszłam a moje tyły zostały. Za to, ż puścili mnie po dwóch tygodniach, zobowiązałam się zrobić swoje zaległości. Zresztą sama chciałam, żeby nikt sobie potem mną gęby nie wycierał. Poza tym pozostaje mi firma Pana W., musze ją robić, bo z nowej pracy, to mi nawet na opłaty nie starczy. Przyszłam w sobote po 13 i zasiadłam przy swoim biurku. Po godzinie wpadł Pan W. Wpadł i od razu zarzucił mnie papierami i informacjami, jednak zabił mnie tekst: "wzieła pani gazetę?". Nie wzięłam! Potem był tekst: "Dostała pani odprawę urlopową?". Nie dostałam. Pięć razy chodził i zadawał głupie pytania, którymi nakręcał mnie coraz bardziej. Obok stoi jego wspólnik, mogłby zapytać: "Puściłeś przelew?", nie zapyta, bo przecież zawsze mieli pośrednika. A mnie to czka! Jeśli przelew nie puszczony, idę do PIP i niech płacą z odsetkami i niech wreszcie dotrze do człowieka, że nie zaglądam im na konto i nie robię sobie przelewów oraz to, że wczoraj zakończyłam tu pracę i nie będę im więcej latała po gazetę. Tak, ja rozumiem, ze byłam tak nieistotna i niezauważalna, żeby mi nawet nie powiedzieć "miło było" - przeżyję, ale ja panowie, już nic za was robiła nie będę. I wiem, że będzie mi to bardzo trudno wywalczyć, bo pani z biura rachunkowego zamierza tu przysyłać pracownice dwa - trzy razy w tygodniu na trzy-cztery godziny. Zatem wyobrażam sobie jak będę zasypywana pytaniami, gdy będę tu przychodziła popołudniami. Jednak mnie już tu nie ma - jak ktoś coś ode mnie chce - prosze mi wystawić zlecenie i zapłacić za mój czas, uwagę, zaangażowanie i odrywanie mnie od tego co robię. I k*żadnych gazetek!!!
piątek, 22 września 2006
The End
Właśnie zakończyłam ostatni dzień pracy TU. Nie było pompy, nie było fety, nie było podziękowań. Dzień jak każdy inny dzień pracy. Wychodzę. I nic. Zero uczuć. Czuję się tak, jakbym jutro miała tu wrócić. Nawet weekendu nie odczuwam. Gdy zamknęłam rok, wypaliłam stąd jak fryga, dziś wychodzę. Nie oglądam się. Po co?
sobota, 16 września 2006
Błyski słońca
Wygląda na to, ze pójdę do nowej pracy tak jak planowałam. Mały oczywiście za wszelką cenę usiłował udowodnić wszystkim, jak to on natychmiast znajdzie kogoś na moje miejsce. Fakt, w poniedziałek było dużo telefonów i chyba z osiem pań przyszło, potem już było znacznie gorzej. Dziką radochą napełniały mnie sytuacje, gdy kumate panie oznajmiały "to nie pół, to półtorej etatu" i odchodziły zniesmaczone. Ale najlepsza była młoda laska, która zaproponowała Małemu, że owszem ona może to robić za 1.500 netto, ale pod warunkiem, że będzie przychodził ktoś i jej wprowadzał dane do komputera. Mały jak to usłyszał, to omal jej nie wyprosił :-)) Bardzo polubiłam tę dziewczynę za to :-)) Była jeszcze jedna, która powiedziała mu, że jej uwłacza takie wynagrodzenie za to czego się oczekuje w zamian - ta została moją idolką :-)) Jak było do przewidzenia, Mały urwał z wynagrodzenia, ale nawet mnie powaliła na nogi kwota, którą oferuję. Otóż za to, co robiłam i ile czasu mi to zajmowało (zainteresowani wiedzą) oraz za odpowiedzialność za wykonywaną pracę, on zaproponował 800 zł. netto i tego się trzyma. I są chętne desperatki. Taka np. panni, która tu przyszła dziś i wpisywała faktury do komputera. Mały zachwycony (bo tania), ale moim zdaniem kompletny niewypał. Bardzo powolna, jęcząca, zupełnie niekumata, powiela wciąż te same błędyi niestety, ale z mikrą wiedzą. Na np. napisanie jakiegokolwiek pisma - nie ma szans, gdyż pani ma opanowaną obsługę komputera - wg tego co twierdzi, ale np. nie wie, dlaczego zamiast ć, jej się robi C, albo zupełnie nie ma pojęcia do czego służy Back Space, nie tu stoi kursor i kiszka. I niestety, ale ja bym ją chciała. To okropne i szkoda mi tej kobiety, ale niech dupki zobaczą ile robiłam i jak. No i to na razie tyle wieści. Buziale :-))
czwartek, 14 września 2006
Na dzień dobry
Made in PsiaQ Nie mogłam się oprzeć. Nie wiem jak On to robi, ale zawsze mnie rozśmieszy. A wrzutka podyktowana wczorajszą zaczepką.
czwartek, 07 września 2006
I dupa!
...że się tak nieładnie wyrażę. Są problemy. Nie chcą mnie puścić, a w nowej pracy nie zaczekają. Zaawarłam umowę o pracę, w której mam 2-tygodniowy okres wypowiedzenia. Pracuję prawie cztery lata, więc kodeks pracy przewiduje inaczej. Za porozumieniem stron nie yłoby problemu, ale... No właśnie! Ale za porozumieniem stron nie chcą. Po rozmowie z kadrowcem i prawnikiem teoretycznie nie mają szans w sądzie, ale... To wydłuża sprawę, a w nowej pracy mam być najpóźniej od 25 września. I tu się objawia ta blada część mojej cielesności. Zaproponowałam im, że pociągnę księgowość do końca roku, ale popołudniami, a na dzień niech sobie zatrudnią kogoś do magazynówki i wklepywania towaru do komputera. Podzielę się z tą osobą pieniędzmi, zamknę rok, przekaże nowej osobie czyste konto od 1 stycznia. Nie wiem jaką decyzję podejmą, wiem, że jeśli sprawa nie wyjaśni się do 25, to z nowej pracy nici. a nowa praca wygląda tak: 1. Jest to duży zakład pracy (związki zawodowe, bardzo dobre zaplecze socjalne, własna przychodnia itd. itp.) 2. Jasne biuro, ładne biurko, ładny pokój - typowo biurowy. 3. Praca 5 dni w tygodniu od 7 do 15, bez nadgodzin, bez weekendów. 4. Urlop - 26 dni. 5. Mozliwość szkoleń i nauki (urlopy szkoleniowe). 6. Dobre warunki ZFŚS - wyjazdy, własne ośrodki, imprezy pracownicze, dofinansowania, bale, choinki. 7. Pracowałabym w jednym pokoju z moją koleżanicą, która jest zachwycona swoją pracą, a pracuje tam już kilka dobrych lat. 8. Płaca przez najbliższe pół roku trochę gorsza, ale cała reszta... I tak sobie myślę, że ja tej propozycji przeciez nie dostałam przypadkiem prawda? A skoro tak..., to chyba jakoś musi się rozwiązać :-))
środa, 06 września 2006
Zmiany! Zmiany! Zmiany!
Jeżeli ktoś myślał, że zasypiam gruszki w popiele, to się mylił. Dziś rano przeprowadziłam kolejną rozmowę i powiedziano mi, że mnie chcą i to najlepiej od zaraz. Zatem MAM N O W Ą PRACĘ!!! Zaraz zamierzam rozmawiać na ten temat z Małym. Mam nadzieję, że przeżyję (ON również - niech Mu bedzie ) To buziale. Gdy będę wiedziała coś więcej - dam znać ;-) |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Sceny z życia bloxa
Odnaleziska :)
Prace Remka
PsiaQ
W ramach walki z nudą
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||